„Zostaliśmy stworzeni do
radości i szczęścia,
starajmy się żyć szczęśliwie”
(Leonard Murialdo)
Światło Rembrandtów
Postęp cywilizacyjny oraz technologiczny fascynuje, budzi pewien optymizm, ale też rodzi wielkie poczucie zagrożenia. Jednostka ludzka, podmiot, pojmowany jako byt niezależny, obdarzony trwałymi cechami, pewien swej pozycji w świecie, staje się coraz bardziej zagubiony w tymże świecie sił ponadindywidualnych i przerastających go mechanizmów społecznych, ujawnia stosunkowo mocno swą bezsiłę w obliczu „jakieś tajemniczej zbiorowości”. W tym miejscu przywołując słowa piosenki: … „wszystko się zdarzyć może, gdy głowa pełna marzeń” mamy na uwadze (przed oczyma) wystawę prac członków Wielkopolskiego Związku Artystów Plastyków w Muzeum Narodowym Rolnictwa w Szreniawie pt.: „Zderzenia 2026”.
Można się zastanowić czy słowa zdarzenia, a zderzenia w wymiarze artystycznym jakoś ze sobą współgrają czy wchodzą w korelacje. Mówi się nieraz, że zdarzyła się, przytrafiła się komuś przygoda i to zdeterminowało jej dalsze losy. Każde zderzenie (w różnych wymiarach czy to moralnych, społecznych, filozoficznych, poetyckich, artystycznych) jest poniekąd zdarzeniem o różnej wadze, wymowie, sile.
Zderzenia 2026 ukazują pogodną afirmację rzeczywistości w wielu jej przejawach, zwrócenia uwagi na radość i szczęście płynące z rzeczy drobnych, zwykłych, codziennych (ale także niecodziennych), prostych. Cyceron podpowiada, że „najlepsze rzeczy w życiu są najcichsze. Szczęśliwe życie polega na spokoju myśli”. W tej rzeczywistości – z tą wystawą – przypominając słowa Amiela (Amiel Henri-Frederic), że krajobraz wyraża stan duszy, jednocześnie na obrazach – jakby w ukryciu – odsłaniano przeżycia psychiczne, które nie przeszkadzały artystom w obserwacji (i oddaniu, przekazaniu) obiektywnych właściwości natury. Przeciwnie, uwypuklono jej cechy drogą selekcji zbędnych szczegółów i kondensowania znamion istotnych. Dodatkowo – niektórzy twórcy – udowodnili, że potrafią operować efektem niedopowiedzeń i aluzji, dzięki którym ich obrazy stają się bardziej żywe i zagadkowe. Niekiedy określona forma, stylizacja bywa dyskretna i odmienna niż u innych malarzy, ale też nie dominuje nad przedmiotową warstwą dzieła i nie narusza prymatu kształtów naturalnych. Uzupełniane są również ujęcia mikro- i makrokosmiczne, na tle pasma ziemi, kopuły nieba z elementami obłoków. Gamy barwne artystów odznaczają się wielką na ogół rozpiętością, choćby w związku z faktem, że przedmiotem ich malarstwa są różne pory roku. Swoje improwizacje artystyczne łączą z nastrojem, który jest wynikiem uczuciowego przeżywania wrażeń, związanych z psychiką typu romantycznego. Za pomocą prostych, w zasadzie realistycznych środków wyrazu potrafią twórcy powiedzieć ciekawie o przyrodzie swego ulubionego (lub po prostu zauważonego) miejsca, o sobie samych i swoim uduchowionym (filozoficznym) pojmowaniu świata. Obrazy te bywają wieloznaczne, ponieważ zawierają treści, epickie i metaforyczne. Trudno jednoznacznie oddać piękno tego świata. „Świat bowiem przeniknięty jest wielkim i wiecznym pięknem, sprawiedliwie rozmieszczonym w rzeczach dużych i małych” (Rainer Maria Rilke). To piękno da się uchwycić i przekazać innym. Theodor Fontane podpowiada jak tego dokonać: „Piękno jest obecne, trzeba tylko chcieć je widzieć lub przynajmniej rozmyślnie nie zamykać oczu”.
W pracach artystów zauważane jest to czym promieniują i co wypełnia ich serca i umysły. Z płócien właściwie można także wyczytać, że samo to, że się żyje, jest już czymś cudownym. Czas, w którym nasz umysł pochłonięty jest zachwycaniem się pięknem, to wyjątkowe chwile, w których czujemy, że żyjemy. Za te piękne, cudowne chwile dziękujemy wszystkim artystom.
Do pięknego czynu – namalowania obrazu, do wykonania rzeźby czy gobelinu, zrobienia zdjęcia – trzeba dwóch przymiotów: dobroci, żeby go natchnęła, i mocy duszy, aby go spełniła (Klementyna Hoffmanowa). Na pewno wszystkim artystom towarzyszy Platon ze słowami: „Myśleć o tym co prawdziwe, czuć to, co piękne, i kochać, co dobre – w tym cel rozumnego życia”.
To, co za nami, i to co przed nami, niewiele znaczy w porównaniu z tym, co tkwi w nas. Za wewnętrzną radość tworzenia, za każdy uśmiech odbierany z prac (obrazów), a przede wszystkim za ukazywaną osobistą radość serca (bo nie ma większej radości). Serce jest bowiem dla człowieka tym czym słońce dla świata. Dziękujemy za prace, za serce, za radość…
„Najlepszym podziękowaniem jest miłość” (bł. Arnold Jansen)
Leszek Lesiczka